czwartek, 1 czerwca 2023

wosk EBM Creations Blackberry Frankincense

Zapachowa procesja

Lubię nietypowe zapachowe połączenia z owocami, nie zaś te czysto owocowe, stąd gdy zobaczyłam zestawienie jeżyn i kadzidła, wiedziałam, że muszę je mieć. W ciemno jeszcze nie umiałam powiedzieć, czy na pewno mi ono pasuje, lecz czułam, że... owszem. Cytrusy w kadzidlanym otoczeniu bowiem wychodzą ciekawie. A jeżyny? Przecież w wielu, tych tak lubianych przeze mnie halloweenowych kompozycjach, się pojawiają.

EBM Creations Blackberry Frankincense to sojowy wosk o zapachu oddającym księżycową ścieżkę, czyli kwiatów, wanilii, piżma i pudru; u mnie jako wosk (w opakowaniu 90,7g, czyli 6 kostek po ok. 15g).

Opis producenta
Złożona i wyrafinowana kompozycja o bogatym i aromatycznym aromacie. Jeżyny i cytryny ze szczyptą pikanterii łączą się, by stworzyć wyjątkowy i intrygujący zapach. Jeżyny dodają słodyczy i owocową nutę, podczas gdy kadzidło ociepla i zapewnia akcent ziemi. Szczypta przypraw to tchnienie głębi dla ceniących odważne zapachy. Całość jest słodka i zarazem ziemista, a dzięki temu uskrzydlająca, jak i uspokajająca.


Recenzja

Suchy wosk pachniał słodko i ciepło, trochę cynamonowo-pieprznie, trochę perfumeryjnie. W tle majaczyły słodkie jeżyny i jagody, owoce leśne... Z lekko kwaskawym akcentem cytryny, wnoszącej rześkość powietrza. To mieszało się z kwiatami prosto z jakiejś procesji, gdzie - na świeżym powietrzu - czuć też coś kadzidlanego. I słodko-pudrowego? Jak pudrowe owoce, np. suszone i sproszkowane? Robiły nieśmiałą aluzję do cukierkowości, ale na tym się kończyło.

Z kominka pierwsze rozeszło się ciepłe i słodkie kadzidło. Pomyślałam o suchej żywicy o ciężkawym charakterze. Zaraz jednak przeplotła ją kwaskawa cytryna. Nie była intensywna, ale wyraźna i jednoznaczna. Mniej jednoznaczne okazały się owoce, które ruszyły za nią. Wyobraziłam sobie rozmaite krzaczki owoców leśnych, właśnie gdzieś na świeżym powietrzu.

Czułam też kwiaty... słodkie i ciepłe. Może trochę cynamonu? Mieszał się on z żywicą, czasem zahaczając o pieprzność. A może to tylko takie bardziej grzejące ciepełko? Raz czy dwa przemknęły mi czarne porzeczki, jeżyny... słodko-cierpkie, kwaskawe. Chwilami aż urocze. Kadzidlaność mieszała się z kwiatami. Znowu pomyślałam o jakiejś procesji i płatkach kwiatów... może też kwiatach suszonych? Płatkach, które idą i rzucają dzieci - bo o to wydźwięk zrobił się dziecięco-słodyczowy. Owoce schyliły się ku pudrowo-cukierkowemu klimatowi. Jagódki, porzeczki i cytrynka jawiły się uroczo i słodko, mimo że też kwaśno-soczyście.

Wosk suchy był bardzo intensywny, w kominku średnio. Rozchodził się w miarę szybko, średnio równo - to tu, to tam. Utrzymywał raczej krótko.

Całość niby była ładna, bo i kadzidlana żywica, i owoce ciemne leśne, a dokładniej czarne porzeczki, jeżyny oraz cytryna mi się podobały, jednak... ta cukierkowość, pudrowość zaburzyłyciężkawo-rześki i szlachetny klimat. Ciekawy zapach, z potencjałem, ale na tym koniec.

7/10

sobota, 20 maja 2023

wosk / świeca Kringle Candle Herbal Tea

Aż chce się pić

Bardzo lubię herbaty i zioła, a ich nuty w czymś wprost uwielbiam. Zawsze więc żałuję, że tak rzadko się je spotyka. Myślę tu zwłaszcza o herbatach. Jako nuty w czekoladach czy kompozycjach zapachowych powinny występować o wiele, wiele częściej! Stąd ten wosk po prostu musiał być mój.

Kringle Candle Herbal Tea to zapach ziołowej herbaty z cytryną; u mnie jako wosk kostka ok. 10,7 g (w opakowaniu 6 kostek, łącznie 64 g).

Opis producenta
Zrelaksuj zmysły rozgrzewającymi nutami świeżo parzonych liści ziołowej herbaty wymieszanych z rześkim akcentem białej cytryny.
Nuty górne: herbata, cytryna
Nuty środkowe: jaśmin, werbena
Nuty dolne: piżmo, szławia


Recenzja

Suchy wosk pachniał wyraźnie herbatą, ziołami i cytryną. Zaleciał mi lekko orzeźwiającym żelem pod prysznic czy dezodorantem (?). Kwaśny sok cytryny mieszał się z goryczkowatą skórką, co zgrało się z szałwią, która wyraźnie wychynęła ze splotu roślin. W tym znalazł się też znacznie słodszy, kwiatowy wątek. Pomyślałam o lekkim jaśminie. Herbata z kolei oddawała właśnie ziołowe napary, ale czułam też nutę zwykłej, czarnej. 

Z komika szybko rozszedł  się zapach mocno cytrynowej herbaty. Dosłownie widziałam gruby plaster tego owocu z pokaźną skórą, z którego to do naparu wyciska się kwaśny sok. Herbaciana baza na pewno była czarna, czuć jej subtelną, szlachetną goryczkę. Chwilami też trochę jakbym zaciągała się samymi fusami. Mieszały się z motywem skórki cytryny. Z czasem dołączyły do nich inne zioła. Rześko-kwaskawa szałwia? 

Mimo pewnego ciepła, podkreślającego myśl o parzącej się herbacie, czułam soczystość i rześkość. Z niej właśnie płynęła słodycz kwiatów. Kwiatów delikatnych, białych, a słodkich w intensywny i świeży sposób. To jaśmin. W pewnym momencie uderzył, wsparty jakimiś innymi kwiatami i słodkimi, lekko ostrawymi ziołami. Wszystko to jednak podporządkowało się niezwykle jednoznacznej czarnej herbacie z cytryną. Ta z czasem jeszcze się umocniła.

Wosk pachniał intensywnie na sucho, jak i po ogrzaniu. To prawdziwa siekiera o zachwycająco autentycznym charakterze. Rozchodzi się błyskawicznie i równo, nie tylko w pokoju z kominkiem. Utrzymuje się średnio długo.

W zapachu zakochałam się od pierwszej sekundy. Tak autentyczny, tak mocny i wyrazisty, że aż nadziwić się nie mogę. Mocna czarna herbata z cytryną, osłodzona jaśminem - coś wspaniałego.

10/10

czwartek, 18 maja 2023

kadzidełka Stamford Dragon's Fire / Smoczy Ogień

Pani Goździkow...y smok

Te kadzidełka kupiłam dawno, ale zostawiłam w szafce na odpowiedni moment. Niestety zapomniałam o nich. Pamięć o smoczych zapachach odświeżył mi jednak wosk EBM Creations Dragon's Blood.

Stamford Dragon's Fire (Smoczy Ogień) to zapach to "oddający smoczy ogień", czyli ciepłej mieszanki czerwonej róży i pikantnej wanilii, z linii "Mythical Hex" (Mityczne Klątwy); u mnie w formie kadzidełek stożkowych, których w opakowaniu jest 12 (ponoć intencyjnych).

Opis producenta
Przenieś się w tajemniczą i spokojną krainę dzięki tej wyjątkowej, gorącej mieszance czerwonej róży i ostrej wanilii.


Recenzja

Suche kadzidełka pachniały kwiatami o stonowanej słodyczy, a dość znaczącej ostrości, zmieszanymi z goryczkowatym drewnem i przyprawami korzennymi. Do głowy przyszły mi płatki róż rozsypane na starym, suchym, acz aromatycznym drewnie. Ze szczyptą chili i kardamonu?

Dym rozniósł najpierw głównie słodko kwiatowy zapach, który dopiero przybierał na ostrości. I tak jednak była ona w zupełności podporządkowana... różom. Bo to właśnie ich suszone płatki ujrzałam w wyobraźni. Miały goryczkowate echo, którym łączyły się z motywem drewna. Starego, suchego, szarego, ale jakże wonnego! Z goryczką... kardamonu? Z czasem przyprawy korzenne wyłoniły się ze słodyczy odważniej. Przyniosły też ostrość, a po nich do splotu dołączyła szlachetna wanilia. Płatki kwiatów... pojawiły się też nieco świeższe, nie tylko suszone. Ostro-soczyste ciepło przywiodło na myśl chili i goździki - intrygującą mieszankę przyprawy i kwiatów. Goździkom towarzyszyły róże. Z czasem goździkowy duet zaczął się dominować, podkreślony korzennością i drewnem. Goździki kwiaty z korzenno-piżmowym "ciepełkiem" w tle podsumowały kompozycję, bo im dłużej wąchałam, tym bardziej ważne się wydawały.

Kadzidełka pachną mocno, zarówno na sucho, jak i podczas palenia. Zapach rozchodzi się szybko, z łatwością i cechuje go zachwycająca autentyczność.

Nie wiem, czy tak pachnie smoczy ogień, ale wiem, że to na pewno piękna, faktycznie ciepła kompozycja. To musiałby być ogień jakiegoś opiekuńczego smoka. Ogrom kwiatów, najpierw róż, a potem goździków, z goździkowym-"przyprawowym", drewnianym tłem kupił mnie. Spośród przypraw raz po raz idzie wychwycić jakąś bardziej jednoznaczną, ale tak... zlewały się przyjemnie harmonijnie. Zapach słodki, ale ze - smoczym? - pazurem.

9/10

poniedziałek, 1 maja 2023

wosk Greenleaf Indigo Suede

Zamszowy budyń

Po EBM Creations Suede & Lace pomyślałam, że z chęcią przekonam się, jak inny producent "czuje" zamsz. Co prawda, dwa z dwóch testowanych wosków Greenleaf nie zrobiły na mnie wrażenia, ale uznałam, że po paru miesiącach w sumie mogę szansę - chyba nowości - dać.

Green Leaf Indigo Suede to zapach zamszu, oddający "zamsz indygo" z linii "drzewnych", u mnie jako wosk (kostka); opakowanie to 73g, czyli 6 kostek.

Opis producenta
Opis zapachu: Nuty mandarynki i porzeczek łączą się z elegancką i wyrafinowaną mieszanką cedru atlaskiego, róży, drzewa sandałowego i skóry, tworząc zapach ciepły i gładki jak zamsz.


Recenzja

Suchy wosk pachniał słodko żywymi i suszonymi kwiatami, waniliowym... budyniem? i delikatnym drewnem i dosłownie delikatniusią skórką-ubraniem, ale też owocami. Słodkie mandarynki mieszały się z pudrowo-cukierkowymi porzeczkami. Pomyślałam o ciepłym szalu przesiąkniętym dobrymi, ciężkimi kobiecymi perfumami. Kompozycja była ciepła, wyrazista i nieciężka.

Z kominka jako pierwsze rozeszło się delikatne, zawilgocone drewno. Wydawało się nasączone cytrusową nutką. Pomyślałam o słodkich, średnio soczystych mandarynkach, a potem też niemal soczystych kwiatach. Były wilgotne, ale ciężkie. Z czasem drewniana nuta nasiliła się, dodając do nich jeszcze kwiaty suszone. Słodycz wzrosła za sprawą wanilii. Zrobiło się ciężko, jakbym wąchała jakiś budyń waniliowy.

Drewno nieco to tonowało. Trzymało się go echo ciężkich i ciepłych, kwiatowych kobiecych perfum. W pewnej chwili wydały mi się nieco słodko-chłodne jak mięta i inne zioła. Z goryczką? Toż to goryczka drewna i cytrusów, ale już bardziej duet pomarańczy i cytryny niż mandarynki. Poczułam też czarne porzeczki, jednak tak słodkie, że raczej jako muląco słodkie perfumy lub cukierki. Pudrowe? Soczystość, podkręcona cytryną (choć raczej jej skórka) niby była, ale tonęła w słodyczy. Odrobina wanilii zmieszała się ze śmietanką, przez co budyń utrzymywał się i... pomyślałam o budyniu, do którego dodano owoce. W drewnianej misce podanym!

Zapach zarówno na sucho, jak i w kominku był bardzo intensywny. Rozchodzi się szybko i utrzymuje bardzo długo, aż do poranka dnia kolejnego.

Nuty kompozycji nie pasowały do siebie. Owoce nie przełamały ciężkiego, dusznego wydźwięku. Słodycz waniliowego budyniu wyszła nieciekawie, a odrobina drewna czy cytrusów wraz z kwiatami czy perfumami nie dość, że nie miały charakteru, "tego czegoś", to jeszcze po prostu się kłóciła z budyniem, który niemal przewodził.

6/10

wtorek, 18 kwietnia 2023

wosk / świeca Candleberry Purple Peony

Peany na cześć peonii? 

Uwielbiam, gdy kwitną różne kwiaty. Na moim osiedlu i na ulicach, gdzie czasem chadzam z przystanku w jakieś miejsce, akurat rośnie ich sporo. W jednym ogrodzie, często mijanym na mojej trasie przystanek-mieszkanie, przez krótki okres w roku królują peonie. Szybko jakoś jednak przekwitają, kwiaty opadają i czuję niedosyt. Stąd na myśl o wosku, który mógłby mi taki zapach zapewnić na zawołanie, bardzo się cieszyłam.

Candleberry Candle Purple Peony tzapach fioletowych piwonii / peonii; u mnie jako wosk kostka ok. 14 g (w opakowaniu 110 g, czyli 8 kostek).

Opis producenta
Rubinowy granat, różowa piwonia i północny jaśmin otoczone są czystym białym drewnem ze szczyptą różowego pieprzu.


Recenzja

Suchy wosk pachniał bardzo słodko, trochę cukierkowo-ciasteczkowo. Czułam na szczęście też w miarę autentyczne owoce leśne (o wydźwięku dosłownie "jagódek"), ale również coś słodkiego w soczystszy sposób. Był w tym wyraźny motyw kwiatów - białych, różowych, jasnofioletowych i w pewien sposób wilgotnych.

Z kominka najpierw rozeszła się słodycz owoców leśnych o cukierkowym wydźwięku. W głowie ciągle miałam słowo "jagódki", po czym dołączył do nich akcent owocowych szamponów, mydeł itd. Także owocowych. Pojawił się kwasek, reprezentujący jakby nieco musujące cytryny... Może lemoniadę? I odrobina drewna.

Drewno zaprosiło naturalniejsze nuty, w tym kwiaty. Także były słodkie... nieco soczyste wręcz? Wilgotne na pewno. Pomyślałam o peonii / piwonii, ale nie tylko. Jakiś cały, biało-jasnofioletowy bukiet piwoniom towarzyszył. Jagódki i maliny (?) starały się przygłuszyć kwiaty. Chyba odnotowałam soczystego granata, jakiś malinowo-granatowy splot (jakby coś w tym wariancie "o smaku" czy "o zapachu"). Zrobiło się ciężko słodko, a do owoców leśnych dołączyły bardzo słodkie gruszki i... nektarynki? Wszystkie miały w sobie pewną cukierkowość i mydlaność, czym aż przytłaczały. Słodycz jednocześnie kojarzyła się z bardzo ciepłymi dniami; późną wiosną czy latem - kiedy to można raczyć się bardzo słodkimi owocami, wiele kwiatów ogrzewa silne słońce. Może to po części ciepło jakiś przypraw? Nikły jednak w przesłodzonych owocach i ciężkich kwiatach, przywodzących na myśl cukierkowo-kwiatowe perfumy.

Zapach na sucho jest średnio-mocnawy, natomiast w kominku bardzo mocny. Rozchodzi się szybko i wyraźnie, konsekwentnie i na sporą część mieszkania, a nie tylko w pokoju z kominkiem. Utrzymuje się długo i to trochę wgryzająco się, dusząco.

Wosk nie przekonał mnie do siebie. Zbyt cukierkowo-perfumowo-mydlany, przesłodzony. W dodatku o wiele więcej w nim owoców, niż kwiatów. Owoce leśne, granat, gruszka, nektarynki i cytrusy przygłuszyły kwiaty i nawet odrobina drewna nie pomogła. Na cześć tej Fioletowej Peonii peanów brak.

5/10

sobota, 15 kwietnia 2023

wosk Delight Candles Pieśń Ognia

Pieśń kominka

Uwielbiam Grę o Tron - zarówno serial jak i książki - jednak akurat tego zapachu nie kupiłam. Dostałam w gratisie próbkę, jako dodatek do zamówionych świec. Jakże się zdziwiłam i ucieszyłam! Lepiej trafić nie mogło, bo ogólnie też kocham motyw smoków, a ciepłe zapachy są mi jak najbardziej miłe.

Delight Candles Pieśń Ognia to sojowy wosk o zapachu bursztynu, szafranu, drewna i dymu, inspirowany rodem Targaryenów z "Pieśni Ognia i Lodu"; u mnie jako wosk (kostka).

Opis producenta
Pieśń Ognia to mocny, zmysłowy i orientalny zapach. Znajdziesz w nim słodki bursztyn, szafran, tajemniczy aromat drzewa sandałowego oraz odrobinę cytrusów. Dymne nuty podbijają całość, nadając kompozycji smoczego pazura.
Zapach: bursztyn, szafran, drzewo sandałowe, cytrusy, nuty dymne


Recenzja

Suchy wosk pachniał zaskakująco świeżo - drewnem. Drewnem, które zaprosiło drewno konkretnie już spalone i trochę cieplejszych nut. Właśnie słodkawo-ciepłego drewna, przypraw, ale wciąż z wyraźnie wyczuwalną rześkością, powietrzem. Nawet drobnym kwaskiem?

Z kominka najpierw rozeszło się jakby "jesienne ciepło", a więc kobiecy, delikatny szal czy chusta nasiąknięte subtelnymi perfumami, złote liście skąpane w słońcu i kominkowa nuta.

Nuta kominkowa i liście szybko zaobfitowały w drewno. Było to drewno jasne, wonne i niemal korzenne, ale też lekko palone, budujące skojarzenie z kominkiem. Korzenne drewno także zawierało ciepło i podkręcało się wzajemnie z wizją pachnących szali. To było wręcz mięciutkie... i słodkie na pewno. Słodkie w ciepło-korzenny, ale nie ostry, sposób. Z czasem zawinęła się tam i pewna rześkość jesiennego dnia - chyba delikatny cytrus. Daleko w tle kwasek przywiódł na myśl wietrzyk niosący aromat liści i drewna już leżących na ziemi (z grzybowym wątkiem?). To jednak jedynie szczególik przy coraz słodszych, szlachetnych przyprawach korzennych. Pomyślałam o cynamonie, pieprzu... niedoprecyzowanych, ale głębokich. Dominowały w duecie z wizją spokojnie trzaskającego ognia w kominku, który powoli przerabiał sporą ilość drewna.

Zapach rozchodzi się bardzo szybko i równomiernie. Jest autentyczny i obrazowy. Wyrazisty, ale nie jakoś szczególnie siekierowo mocny; nie narzuca się i nie wgryza.

Kompozycja podobała mi się i w przypadku wosku także jakość zacna - nie czuć samej sojowości ani nic. W dodatku bukiet jest adekwatnie ciepły, ognisty. Ma w sobie coś kobiecego, co przywodzi na myśl nie tylko smoki z Gry o Tron, ale też ich Matkę, Daenerys. Trochę perfum, miękkie szale, liście i drewno, a wreszcie ogrom słodkiej, ciepłej korzenności i drewna płonącego w kominku. Bardzo zacna sprawa. Mimo wszystko nie jakoś szczególnie wyszukana, bym miała się zakochać, ale zacna.

9/10

środa, 5 kwietnia 2023

wosk EBM Creations Moonlight Path

 Kąpiel w poświacie księżyca?

Czasem późne powroty z uczelni umila mi blask księżyca. Kocham iść w jego świetle (ok, odbijanym przez niego), tak i ogólnie księżyc wielbię. Wszystko więc co nim inspirowane, zawsze mnie ciekawi. Ten wosk oczywiście też. Nie widziała mi się wprawdzie różowa etykietka - ten kolor raczej oddaje według mnie zachody słońca, ale cóż. Postanowiłam sprawdzić. Szkoda, że nie zagłębiłam się przed zakupem w opis. Dopiero sprawdzając recenzję wygooglałam, czym są zapachy BBW*.

EBM Creations Moonlight Path to sojowy wosk o zapachu oddającym księżycową ścieżkę, czyli kwiatów, wanilii, piżma i pudru; u mnie jako wosk (w opakowaniu 90,7g, czyli 6 kostek po ok. 15g).

Opis producenta
Bergamotka i słodki fiołek przechodzą w delikatny bursztyn z akcentami ylang ylang i goździków. Słodka wanilia, białe drewno i piżmo zapewniają pudrowe wykończenie. Inspirowane zapachami BBW.


Recenzja

Suchy wosk pachniał niczym kwiatowe mydło, acz w sumie w pozytywnym sensie. Czułam fiołki, goździki-kwiatki i ciepło przywodzące na myśl jasne drewno i kobiece perfumy. Do tego trochę wanilii i sporo świeżości, jakby jasnych tkanin... Prania? Bawełny? Jej kwiatów konkretniej.

Z kominka najszybciej rozeszła się subtelna słodycz kwiatów i jakby bawełnianego mydła. Zaraz potem nadciągnęło więcej kwiatów: fiołków, goździków, a ogólna słodycz wzrosła. Spory udział miała w niej wanilia, ale i pewne ciepło. Wyobraziłam sobie ciepłą łazienkę, z mięciutkimi białymi ręcznikami i pachnącymi mydełkami. I kwiatowymi, i bawełnianymi. O samej bawełnie, praniu i tkaninach też pomyślałam. Wszystkie one jednak były za kwiatami.

Z czasem zapach wydał mi się pudrowy... Jak puder dla niemowlaków, jakiś krem kosmetyczny... Wciąż i to przykrywały w dużej mierze kwiaty. Kompozycja jawiła się jako lekko ciepła... czy raczej cieplutka i czysta. Jak już mydlaność i kwiatowość rozgościły się na dobre, wanilia niemal zupełnie straciła znaczenie i się schowała.

Suchy wosk obiecywał intensywność, jednak w kominku tak sobie poradził. Był średni. Rozchodził się w tempie średnim i nie utrzymywał za długo.

Całość niezbyt mi pasowała. Nastawiłam się na kwiatowe uderzenie, a dostałam mydło, łazienkę i raczej "zapachy kwiatowe", które w niej mogą się unosić. Może nawet nie w specjalnie negatywnym sensie, ale pozytywnym też nie. Moc średnia, a tytuł i etykietka według mnie nie adekwatne. Cóż... tak to może wyszła jakaś kąpie w poświacie księżyca. Coś pachnącego niezbyt w moim typie.

*Szkoda też, że polskie sklepy nie przepisują opisu dokładnie, bo znalazłam dopiero na stronie producenta, bym są zapachy BBW. Rozwinięcie skrótu to "Bath & Body Works", czyli... nie powinna mnie chyba dziwić łazienkowość.

5/10