piątek, 31 lipca 2026

wosk Lella Halloween Straszna Radocha

Mechaniczna Radosna pomarańcza

Mimo że bardzo nie lubię słowa "radocha", czułam, że wosk w sumie może być niezły... Mimo że opis zawierał obietnicę klimatu młodzieżowej zabawy i nuty bitej śmietany. Kompletnie nie moja bajka, ale coś czułam, że będzie w miarę dobrze. Cieszyłam się jednak, że ten wosk od marki Lella dostałam jako element halloweenowego zestawu, czyli miniaturkę. Bo sama bym nie kupiła. Ryzyko zasłodzenia - nawet całkiem miłego - było za wysokie.

Lella Halloween Straszna Radocha to zapach lodów pomarańczowych i likieru pomarańczowego, u mnie jako mini wosk sojowy z zestawu Halloween, ok. 11g; edycja limitowana na jesień 2025.

Opis producenta
Ta młodzieżowa ekipa przebierańców wie, jak połączyć Halloween z prawdziwą zabawą – i aromatem, który wprawia w euforię! Straszna radocha – zapach przypominający lody pomarańczowe lub śmietanowy krem pomarańczowy z kroplą likieru sprawia, że każda halloweenowa impreza staje się jeszcze bardziej smakowita.
Nuty górne: sok pomarańczowy
Nuty środkowe: likier pomarańczowy, bita śmietana
Nuty dolne: wanilia


Recenzja

Suchy wosk pachniał intensywnie słodko pomarańczowo. Od razu przyszły mi do głowy galaretki pomarańczowe z typowym, cukierkowym echem i mleczne czekoladki z likierem pomarańczowym. O mleczności czekolady świadczyła wysoka słodycz, a także mleczny, wręcz śmietankowy wątek, który z ochotą mieszał się z wanilią. Kolejnym skojarzeniem była nieco przesłodzona, może doprawiona likierem pomarańczowym, gorąca czekolada na mleku z bitą śmietanką. Całość wydała mi się przesłodzona i soczysta jednocześnie.

Z kominka pierwsza wyłoniła się słodka, ale niezbyt soczysta pomarańcza, której soczyste zapędy tonowała słodka, wręcz ciężkawa wanilia. Za wanilią przybyło trochę ciężkawych białych kwiatów, w tym róż, a potem też niemal śmietankowo-mleczne akcenty. Trochę jak bita śmietanka na jakimś... deserze z likierem pomarańczowym?

Likierem pomarańczowym o niemal cukierkowej, za silnej słodyczy. Jego cukrowa słodycz przechodziła w motyw galaretek pomarańczowych oraz przecukrzonego syropu pomarańczowego. Wszystko to zawierało całkiem sporo cierpko-goryczkowatych akcentów olejkowo-skórkowych, a kwaśność była znikoma. Potem cała cukrowość tych słodkości i wanilia szły w dusznym, ciężkim kierunku. Kwiaty zaczęły z kolei przypominać jakieś przesłodzone, kwiatowo-pomarańczowe perfumy. I końcowo przemieszały się razem z pomarańczowymi galaretkami, likierem, wanilią i śmietanką, co wyszło słodko i niedookreślono, męcząco.

Suchy, jak i podgrzewany wosk pachniał bardzo intensywnie. W kominku co prawda nie był aż tak siekierowy, jak obiecywał suchy, ale w przypadku takiego dusznego słodziaka, to dobrze. Potrzebował chwili, by się rozejść i odważyć, nagle uderzał z pełną mocą i aż przytłaczał, by nagle jakoś się rozejść i osłabnąć jeszcze nim pomyślałam o zgaszeniu podgrzewacza. Po tym utrzymywał się średnio długo i niezbyt mocno.

Zapach wyszedł bardzo słodko i specyficznie. Jeśli lubi się słodkie zapachy i pomarańczowe słodkości, a więc wszelkie galaretki i likiery, to ten zapach będzie dobrym wyborem. Ja od pomarańczowego wosku oczekiwałabym więcej soczystości, właśnie przeciwieństwa tej ciężkości i duszności. Nie przemówił do mnie, jak i to, że jego moc była jakaś dziwna... nagle uderzyła i tyle. Wolę bardziej równomiernie mocne zapachy.

6/10

piątek, 17 lipca 2026

świeca (Fragrance and Style GmbH.) Minions Together Forever Scented Candle Banana / Bougie Parfumee Banane

Banan na deser

Bananowe rzeczy kiedyś o wiele łatwiej zwracały moją uwagę. Trafiłam jednak na parę naprawdę nieprzyjemnie bananowych rzeczy: czy to słodyczy, czy w ogóle nie spożywczych jak np. krem do rąk. To, jak napastliwa potrafi czasami być sztuczność bananowych wariantów wybiło mi z głowy kupowanie ich. Gdy jednak zobaczyłam w gazetce promocje na świece z minionkami, powiedziałam ojcu, że jakby trafił na nie przypadkiem w Dealz, to w sumie bym przygarnęła. Rzecz jasna nie ze względu na minionki, bo choć nigdy nie oglądałam tej bajki, żywię do niej niechęć, a ze względu na wariant. Właśnie bananowy. 

(Fragrance and Style GmbH.) Minions Together Forever Scented Candle Banana / Bougie Parfumee Banane to świeca o zapachu bananowym, w słoju 110g.

Opis producenta
To zapach, który celebruje bliskość i dobre wspomnienia. Jego łagodne, kremowe kompozycje doskonale sprawdzą się w każdej chwili, wypełniając przestrzeń spokojem, ciepłem i nutką beztroski.
Nuty górne: banan, orzech laskowy
Nuty środkowe: mleko
Nuty dolne: wanilia, karmel


Recenzja

Sucha świeca pachniała słodko i... w zasadzie tylko słodko. Przede wszystkim waniliowo i kwiatowo. Banany stały tuż za tymi przytulnymi nutami i nie były nachalne. Choć nie było to 100% natury, obyło się bez napastliwego aromatu bananowego. Ogólnie jak to "coś o zapachu bananów", ale w sposób łagodny i właśnie wygładzony kwiatami.

Zaraz po zapaleniu knota powoli zaczął rozchodzić się słodki, niemalże namacalnie kremowy i aksamitny zapach wanilii. Niosła ze sobą pewne ciepło, budowała przytulne ramy. Słodycz za jej sprawą wyszła trochę ciężkawo, ale szlachetnie. Do wanilii dołączyły białe kwiaty - dosłownie poczułam ich muskające skórę delikatne płatki. Kremowy wydźwięk umocniło jeszcze mleko, kierując myśli w stronę mleka waniliowego, a po chwili... waniliowo-bananowego.

Banan pojawił się, jakby z ociąganiem, płynąc na mlecznej fali. Choć cały czas kompozycji była właśnie kremowa, łagodna i ciepło-przytulna, banan, natknąwszy się na kwiaty, zasugerował coś lekko... soczystszego? Świeżego? Słodycz rosła i... w pewnym momencie do całego tego ciepła zakradła się lekko palona nutka jakby... karmel? Pomyślałam o deserze bananowo-karmelowym. Bananach z sosem karmelowym? Acz chwilami i to zatapiało się w wanilii. Raz po raz, po dłuższym wąchaniu, w tle, z cienia bananów wychylała się delikatna sztuczność, ale... taka ogólna, nie konkretnie bananowa.

Sucha świeczka pachniała raczej delikatnie, choć niewątpliwie wyraźnie. Po zapaleniu pobrzmiewała bardzo delikatnie, ale zapach czuć bez wątpienia. Nie musiałam się doszukiwać jego nut, by je odnotować. Rozchodził się szybko mimo delikatności. Utrzymywał się krótko.

Zapach całkiem niezły, mimo że nie w moim typie. Był bowiem po prostu... słodki. Słodki w sposób, który jednak może się podobać, a więc przytulny, kremowy. Wanilia, kwiaty, trochę karmelu w zasadzie miały tu więcej do powiedzenia niż tytułowy banan. Banany wystąpiły głównie jako mleko bananowe. Mnie zaskoczyły pozytywnie tym, że nie zaszarżowały sztucznym aromatem bananowym. Można by rzec, że banan był tu jakby na deser, zamiast wystąpić jako danie główne.

6/10