sobota, 12 września 2020

świeczka Country Candle Golden Autumn

Ogórkowa jesień

Uwielbiam zapach jesieni! Ale ten prawdziwy, z pola, nie zaś z kuchni. Znaczy... z kuchni również, bo kocham także jesienne smaki, ale... jedzenie wolę takie do jedzenia, a nie w wosku zamknięte. Jesiennych świec szukam więc raczej drzewno-liściastych, deszczowych. Parę korzennych, jedzeniowych oczywiście też wypalić muszę, ale... akurat tę zamówiłam z myślą o takiej złocisto-liściastej jesieni, jak z opakowania. Czytając opis założyłam też, że odnosi się raczej do kolorystyki, bo już wypisane nuty zapachowe sugerowały ciepłe liście. Zamiast jednak rozmyślać, w końcu postanowiłam przetestować.  

Country Candle Golden Autumn to świeczka o zapachu złotej jesieni od Kringle Candle Company; u mnie jako Daylight (42 g).

Opis producenta:
Spokojny, pomarańczowo-brzoskwiniowy krajobraz na tle jesiennego nieba przypomina o radowaniu się sezonem.
Nuty zapachowe ozonu, cytrusów, mchu, piżma, bursztynu, drewna

Recenzja

Na sucho poczułam wyrazisty, orzeźwiająco-chłodzący zapach świeżego powietrza w parku po deszczu, pełnego wilgotnych traw i liści, podrasowanych wytrawną nutą wodnistych, surowych warzyw: jasnej dyni, ogórka. Kwaskawego, kiszonego ogórka? Czułam wilgoć roślin... traw, mchu, może i drzew nim porośniętych. Z dala od ludzi i... z odrobinką soczystości, podkradającej się pod owoce?

Po rozgrzaniu zapach wciąż był "mokry" i rześki, a skojarzenie z ogórkiem częściowo odchodziło w niepamięć. Wprowadził trochę bardziej roślinnie-ziołowy chłód, może nieco miętowo-szałwiowy... kojarzący się z chłodną, mokrą jesienną aurą. To wciąż także kwasek: czy to kwaskawy ogórek, czy... coś coraz bardziej owocowego? Chwilami chyliło się to w kierunku... średnio dojrzałych, kwaskawych żółtych owoców trochę jakiś egzotycznie-rześkich? Zahaczających subtelnie o słodycz. Wodnista dynia, warzywa i rośliny tonowały je, zawracając kompozycję ku ogólnej wilgoci i znów ku... kiszonemu ogórkowi. Znalazł się on wśród zawilgoconych drzew porośniętych mchami i drewna zmurszałego, zawilgoconego. Otoczonego... mokrymi, przegniłymi liśćmi. Jakby wszystko to wręcz zapadało się, topiło w wilgoci mchów. 

Świeczka pochwalić się może niewiarygodnie intensywnym zapachem. Uderza już na sucho, a po pokoju i mieszkaniu rozchodzi się szybko i bez kompromisu niemal natychmiast po rozpaleniu. Jest wyrazista i długo się utrzymuje, co przy tak specyficznym zapachu może wydać się ryzykowne, mnie jednak nie przeszkadzało (lubię mocne zapachy).

Zapach poniekąd mi się podobał, bo świetnie oddawał wilgotną, jesienną aurę, ale nie był to tylko i wyłącznie zapach liści. Ten ogórek, podkradająca się wilgoć warzywno-owocowa... to już stanęło na drodze do pełnego zachwytu, a jednocześnie uczyniło go niecodziennym i interesującym. Po dłuższym czasie drobne kwaski zaczynały trochę irytować. Zdecydowanie wolałabym, by rześkość trzymała się ziół i wilgoci nie kiszonkowej.

7/10

czwartek, 10 września 2020

świeczka / wosk Yankee Candle Juicy Watermelon

Opowieść o arbuzach Kimiko

Uwielbiam arbuzy, ale mam wrażenie, że ostatnio coraz trudniej trafić na te dobre. Co więcej są wielkie i problematyczne w uporaniu się z nimi. Rzeczy o smaku arbuzowym? W tym wariancie występują raczej w kategoriach mnie nieinteresujących (np. gumy, napoje). A świeczka? Musiałam ją mieć! Miałam tylko nadzieję, że właśnie nie wyjdzie jak sztuczna guma do żucia, choć YC jakoś ufam. Chciałam nią trochę przedłużyć sobie lato, więc rozgrzałam ją już na jesieni i... zrobiło się wspomnieniowo-refleksyjnie. Nie wiem, dlaczego nagle przypomniała mi się bajka z dzieciństwa ("Małe zoo Lucy"), nawet jej konkretny odcinek, którego zaczęłam szukać w Google. I znalazłam! "Opowieść o arbuzach Herberta" - mam coś z guźca jak widać, też mogę snuć długie historie o niczym. I okazało się, że nie takie te arbuzy proste i uniwersalne!

Yankee Candle Juicy Watermelon to świeczka o zapachu soczystego arbuza, u mnie jako votive / sampler 49 g (potraktowany jako wosk - w kominku).

Opis producenta:
Uniwersalne letnie odświeżenie... słodki, chłodzący zapach soczystego arbuza.

Recenzja 

Świeczka na sucho pachniała intensywnie, ale nieprzytłaczająco słodko. Soczyście, dość rześko arbuzowo-kwiatowo. Przyjemnie i dość autentycznie, naturalnie.

Po ogrzaniu nasiliła się słodycz, ale wraz z nią na szczęście także soczystość. Niestety im dłużej wąchana, tym bardziej wydawała się oderwana od orzeźwiającej rześkości. Czułam słodkiego arbuza i delikatne kwiaty. Sam arbuz z czasem coraz bardziej zaczął skłaniać się ku arbuzowej gumie balonowej. Do pewnego momentu wydawała się wręcz urocza... Do czasu, gdy na placu boju została tylko ta cukierkowa, arbuzowa guma. Zrobiło się ulepkowo-mdląco "słodziaśnie" i aż ciężko. Landrynkowy arbuz umocniła się w tej sztuczności i zaczął męczyć. Po jakiś 30 minutach miałam go dość.

Zapach odznacza się intensywnością, co w większości przypadków byłoby plusem, ale tu... ten cukierkowo-gumowy arbuz szybko męczył i aż dusił swoim przesłodzeniem. Zero orzeźwienia. Intensywność w tym wypadku więc jest wadą.

Gumy / cukierki arbuzowe można lubić lub nie, ale... taki ich mocny zapach wyszedł kiepsko. Jeszcze przy tej obietnicy orzeźwienia, ochłodzenia... Opis zaczął mi wyglądać na ponury żart. Początkowo miły zapach wymęczył mnie ciężkim przesłodzeniem tak, że po nim aż wietrzyłam pokój. Kiedy przy drugim podejściu do kominka wrzuciłam mniej wosku, i tak dziwnie mnie dusił. Natężeniem już nie tak, ale wydźwiękiem. Gdy jednak myślę o nim bardziej obiektywnie, nie było w nim nic straszliwego. Uwierzę, że komuś może o wiele bardziej się podobać.

5/10

wtorek, 8 września 2020

świeczka / wosk Yankee Candle MidSummer's Night

Zachwyt czy koszmar (minionego lata)?

Kocham nocne niebo i interesuję się kosmosem. To śmieszne trochę, bo i astronomią (głównie), i trochę astrologią (z przymrużeniem oka). Odkąd pamiętam mnie zachwycało i intrygowało. Zawsze też lubiłam zapach nocy, zwłaszcza tych letnich. Stąd i tej świeczki nie mogło u mnie zabraknąć. A jeszcze jak poczytałam, że to bardzo męski zapach... Ach, nic, tylko wąchać!

Yankee Candle MidSummer's Night to świeczka o zapachu "nocy w środku lata", u mnie jako votive / sampler 49 g (potraktowany jako wosk - w kominku).

Opis producenta
Odurzająca i męska mieszanka piżma, paczuli, szałwii i mahoniowej wody kolońskiej.
Nuty górne: cytrusy, nuty roślinne i drzewne, bergamotka, limonka
Nuty środkowe: lawenda, nuty sosnowe i kwiatowe, szałwia
Nuty dolne: drewno cedrowe, wetiweria pachnąca, szyszki jodłowca, szałwia, gałka muszkatołowa, mech

Recenzja

Zapach na sucho męski i uwodzicielski. Pachnie głównie męskimi perfumami, ale oddaje też klimat tajemniczego lasu... jest lekko słodko-kwaskawy i drapiący. Niczym drzewa i kwiaty skryte w mroku i wilgoci, oświetlane gwieździstym nocnym niebem, którego poświata zdaje się mnie otulać i łaskotać. Wyraźnie czuć chłodną, rześką mgiełkę i limonkę; mimo charakteru, nie jest ciężko.

Tymczasem po rozpaleniu ognia to nie poświata zaczyna otulać, a jakiś seksowny, wyperfumowany do przesady, jegomość. Poczułam się trochę jak czerwony kapturek w urealnionej wersji. Niemal odurzona perfumami, w ciemnym lesie... ale bez strachu. Rześkość, coś kwiatowo-ziołowego było niczym światełko bezpieczeństwa. Roślinność i kwasek iglastych drzew, a potem limonki (łączącej w sumie i słodycz, i kwasek, i goryczkę) stanęły na drodze natarczywym perfumom i obiecały, że będzie dobrze. I dobrze było... prawie, bo kwasek mi trochę zawadzał. Na szczęście jednak kwiaty, zioła i perfumy mu się nie dały.

Intensywność i to, jak szybko się rozchodzi, jak długo się utrzymuje w niemal całym mieszkaniu to plus... częściowy. Jako że zapach chwilami wydaje się za silny w wydźwięku, na tę zaletę można różnie patrzeć.

Sugestywna atmosfera i obejmujący gentleman, z którym w milczeniu spogląda się w gwiazdy zza drzew. Mogłoby to trwać w nieskończoność, gdyby nie moment, w którym perfumy zaczynają wydawać się zbyt nachalne, a z tła podszczypuje kwasek. Wtedy jednak następuje przełamanie i zapach zaskakuje na właściwy tor, ale... i tak, mimo że lubię mocne, męskie zapachy, ten wydał mi się chwilami zbyt toporny.

8/10

niedziela, 6 września 2020

świeczka Country Candle Sunshine & Daisies

Po stokroć "tak"?

Zupełnie nie znam się na kwiatach, ale lubię ich zapach, tak samo, jak uwielbiam ich nuty w czekoladach. Gdy jednak chodzi o kwiatowe zapachy, muszą mieć w sobie "to coś", pewien konkret, ciężkość. Stokrotki w ogóle się w to nie wpisują, a jednak mam do nich słabość i lubię przechadzać się w pobliżu trawników usianych nimi.

Country Candle Sunshine & Daisies to świeczka o zapachu stokrotek i słońca od Kringle Candle Company; u mnie jako Daylight (42 g).

Opis producenta
Ciesz się naturą najszczęśliwszych spośród kwiatów. Stokrotki wniosą promienie słońca i jasne, wyraziste kolory do codziennego życia.
Nuty górne: jabłko, cytryna
Nuty środkowe: stokrotki, cyklamen, jaśmin
Nuty dołu: ambra, piżmo

Recenzja

Sucha świeczka mignęła mi soczystymi, lekko kwaskawymi owocami, po czym aż nieco przytłoczyła kwiatami. Jakbym znalazła się w dość parny dzień... na polu pośród mnóstwa stokrotek. Pomyślałam jednak też o jakiś cięższych, aż perfumowych. Nie mogłam odegnać myśli o soczystych owocach.

Świeczka palona rozniosła zdecydowanie kwiatowy aromat i ciepły klimat... tropików. Pojawiły się egzotyczne owoce słodko-kwaśne (ananas? brzoskwinie?), niosące soczystość. To jednak wciąż także słoneczny dzień wśród stokrotek, krzewów i... może jaśminu? Poczułam, jak kwiaty podłapują rześkość. Zdarzyło się tej kompozycji zakręcić w nosie, chyląc się w perfumowo-mgiełkowym kierunku, ale ani trochę nie przytłaczały. Nie wyrzekły się soczystości, łączącej niemal kwaskiem słodkie kwiaty ze słodyczą słonecznego, ciepłego dnia wśród wonnej rośliności.

Na sucho zapach trochę wystraszył mnie swoją mocą, jednak charakter mi się podobał. Myślałam, że świeczka palona pójdzie właśnie w tym kierunku, a tu zaskoczenie... bardziej rześko, kwiatowo i "na lato". Natężenie łagodne, chwilami aromat aż zanikał i czułam go przy wchodzeniu / wychodzeniu z pomieszczenia, a i utrzymywanie się średnio długie.

Niby wszystko z nią w porządku, bo delikatnie kwiatowa, trochę owocowa, ale niedoprecyzowana i taka... ulotna. Nie miałabym nic przeciwko cięższemu w kwiaty końcowemu wydźwiękowi. Cały punkt odjęłam za nieadekwatność do nazwy. Owoce te ni jak nie pasowały mi do stokrotek (nie, nie kojarzyły się ze słońcem pasującym do stokrotek) i... gdybym wiedziała, że tak to wyjdzie, nie kupiłabym.

6/10

piątek, 4 września 2020

świeczka Country Candle Golden Tobacco

Złoto wśród tabak?

Uwielbiam męskie, mocne zapachy, a kolorystyczne połączenie złota / miedzi i czarnego sprawia... że po prostu odpadam. Zobaczywszy po raz pierwszy tę propozycję w ofercie Country / Kringle Candle pomyślałam, że musi być genialna, skoro wygląda "tak prosto i klasycznie". I co? Nie oceniaj wosku po etykietce, jak to żadne porzekadło nie mówi.

Country Candle Golden Tobacco to świeczka o zapachu złotej tabaki od Kringle Candle Company; u mnie jako Daylight (42 g).

Opis producenta:
Niezwykły zapach, który zachwyci wielbicieli mocnych nut drzewnych. Połączenie pieprzu, ciepłego bursztynu i tytoniu wzmocnione nutami skóry i zamszu. Elegancki, wytworny i wyrafinowany zapach, który przywodzi na myśl perfumy z najlepszych niszowych drogerii.


Recenzja

Pudełeczko i grafika prezentują się przeciętnie, nie przyciągają wzroku. Wosk wersji Daylight zaskoczył mnie białym kolorem. Na oko nic do mnie nie przemówiło.

Wosk wąchany na sucho uraczył mnie słodką i ciepłą, dosłownie milusią wonią zamszu, lekko podszytego pikanterią, charakterem... tytoniu? Może rzeczywiście. Uwagę od niego odwracała jednak nuta zespojona ze słodyczą, ukryta w niej. Zupełnie zszokowało mnie... skojarzenie z gumą balonową.

Płonąca świeczka i wosk zastygający podtrzymały słodycz, jednak wtedy już poszła w wyraźnie waniliowym kierunku. Charakter tytoniu odważniej postawił na zamsz i skórę, nasiąkniętymi  niejednoznacznymi perfumami. Czy męskimi? Trudno powiedzieć. Jakby jakiś młody facet-chłopak (hipster?) tuż przed randką próbował zamaskować przed swoją drugą połówką aromat tytoniu gumą balonową. Zdecydowanie nie był tak dymno-tytoniowy, jak się spodziewałam.

Na pewno muszę pochwalić intensywność zapachu, bo czuć go wyraźnie już od pierwszych chwil. Ulatnia się jednak stosunkowo szybko, choć zanim to nastąpi, elegancko niesie się po pokoju i trochę poza nim.

Golden Tobacco to zapach tabaki, ale mocno osłodzonej. To... pierwsza poważniejsza randka modnisiów z charakterem. To kompozycja zaskakująca i ciekawa, jednak zdecydowanie nie dla każdego.
Myślę, że może to być świeczka na początek przygody z bardziej męskimi klimatami. Osobiście czułam zgrzyty w tej znaczącej słodyczy.

7/10

czwartek, 3 września 2020

kadzidełka New Moon Wicca Ritual

Zwietrzyłam rytuał?

Ruch wicca w wielu kwestiach wydaje się zbieżny z tym, jak podchodzę do życia. Jedynym - sporym? - elementem sprzecznym jest to, że ja sama jestem ateistką, niewierzącą w żadnych bogów. Wierzę we własną moc sprawczą, pracę nad sobą. Uważam człowieka za część przyrody; wszyscy jesteśmy kosmicznym pyłkiem. Nie odprawiam żadnych rytuałów w związku z tym, ale... te kadzidełka po prostu musiałam mieć. Zakochałam się bowiem w pięknym, mizialskim (o chropowatej strukturze), połyskującym miejscami, a miejscami matowym opakowaniu.

New Moon Aromas Wicca Ritual to zapach na bazie ziół i żywic, który ma pomagać w relaksie; u mnie w formie naturalnych kadzidełek patyczkowych, których w opakowaniu jest 10 (15g).


Recenzja

Przez opakowanie (nie chodzi mi o tekturę, a to ze środka) zapach wydał mi się średnio przyjemny, kojarząc się z brudną ziemią i lasem. Kadzidełka wyjęte z opakowania las wciąż oddawały, ale już inny: drzewa porastały grzyby, pnącza i kwiaty. Zarejestrowałam kwiaty - chyba lawendę.

Dym, jaki rozniósł się po rozpaleniu kadzidełka uderzył kwiatami i ziemistością, zahaczając trochę o kościelny klimat. Ziemia zachowała odrobinkę brudu, pojawiła się przy niej ziołowa pikanteria. Czułam skórę - skórzaną odzież i / lub obicia. Wszystko to jednak koiły kwiaty. Wydaje mi się, że to m.in. paczula. Utwierdziłam się, że czuję lawendę, ale nie tylko. Oczami wyobraźni widziałam też jakieś jasne, wielkie główki kwiatów oraz leśną, dość ciemną polanę. Polanę, gdzie tylko nieliczni mają wstęp.

W zapachu tym był element lekko odpychający, ale jednocześnie... właśnie przez to zawadiacko wciągający. Mocny i odważny, a jednak z kwiatowym przełamaniem, utrzymywał się bardzo długo (aromat przejrzyście czuć nawet dnia kolejnego, po przewietrzeniu). Na plus także to, że kadzidełka nie dymią się za mocno paląc się bardzo długo (około godziny) i pachnąc, jak mają pachnieć.

Spodobał mi się charakter tego zapachu i jego niejednoznaczność. Nieoczywisty i dynamiczny - to jest to!

9/10

wtorek, 1 września 2020

świeczka Kringle Candle Autumn Rain


Deszcz, na który parasola nie potrzeba

Jesień to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Nie jest ani za gorąco, ani za zimno, aura jest wspaniała: zarówno gdy mowa o złoto-bursztynowej jesieni, jak i deszczowej, wilgotnej mgiełce otulającej nagie drzewa. Chłodne deszcze i jesienne smaki, czekolada i cieplutki kocyk, Halloween - uwielbiam mroczną otoczkę. I tu dochodzimy do sedna, a więc do zapachów i klimatu, jaki to dzisiaj opisywany zapach świetnie podkreśla, stąd i nie może go zabraknąć na tym blogu.

Kringle Candle Autumn Rain Daylight to świeczka o zapachu jesiennego deszczu od Kringle Candle Company; u mnie jako Daylight (42 g).

Opis producenta:
Życie budzi się wraz z Autumn Rain, natura oczyszcza krajobraz, z którego wydobywa się swieży, liściasty aromat.


Recenzja

Zapach wąchany na sucho był lekko słodki. Przywiódł na myśl liście, które zaczynają ozłacać się i zmieniać barwy na żółte, pomarańczowe - jasne, pogodne, otulone niegrzejącymi już, ale wciąż radosnymi promieniami słońca. A jednocześnie osnute delikatną, chłodnawą mgiełką. To drobny, poranny jesienny deszczyk z całą jego rześkością.

Świeczka zapalona pachniała wyraźnie już od pierwszych sekund porannymi, nieśmiałymi promykami słońca, ogrzewającymi żółto-złote liście; trzymające się na drzewach i te już opadające. To jesień jeszcze ciepła i przyjemna, ale już z pierwszymi chłodniejszymi sugestiami. Do słodkawego, liściasto-drzewnego motywu doszła bowiem rześkość poranka. Może też wiszący w powietrzu deszczyk? Jego pierwsze kropelki skapujące tu i ówdzie. Złożyło się to na obraz jesiennych liści, które aż się chce zebrać na bukiet, zaciągając się świeżym powietrzem.

Intensywność, rozchodzenie się, jak i utrzymywanie zasługuje na owacje na stojąco. Świeczka Daylight mimo że niepozorna, pachnie i zachwyca pełną mocą.

To liście wilgotne, ale czyste i przyjemne, zamknięte w wosku. Jest to jeden z moich ulubionych zapachów na schyłek lata i początek jesieni, idealnie chwytający ostatnie promienie pierwszego, jak i pierwsze, chłodniejsze sugestie.
Nie wiem jednak, czy aż tak dobrze oddaje nazwę. Nie nazwałabym go deszczem, a raczej jesienią bursztynową i słoneczną, acz... porannie mglistą i wilgotną, to fakt.

9/10