Różana bomba
Uwielbiam różne mroczne, ciężkie i męskie zapachy, ale pośród nich jest też... hm, róża w wazonie chryzantem, że tak to ujmę. Właśnie w przenośni i dosłownie róża. Do zapachów i smaków różanych mam bowiem ogromną słabość. Ogólnie kwiatowe kompozycje nie są moimi ulubionymi, ale róże... oj, róże są wysoko w rankingu. Ten wosk wyglądał bardzo niepozornie - pomyślałam, że musi w takim razie nadrabiać zapachem. Kupiłam na spróbowanie, zobaczyć, co ta angielska marka ma do zaoferowania.
Bomb Cosmetics Raindrops on Roses to zapach róż i deszczu; u mnie jako wosk (35 g; wrzucałam po ok 11,5g).
Opis producenta
Świeży, mokry od rosy, elegancki i kwiatowy zapach.
Suchy wosk pachniał bardzo słodko intensywnymi, wilgotnymi różami. Wyobraziłam sobie pojedyncze róże na długich łodyżkach, stojące w wysokich wazonach w kwiaciarni. Za różami stało więcej więcej, różnych kwiatów, a aspekt wody i jej rześkości, nawet pewnego chłodu był bardzo znaczący.
Z kominka pierwsza wypłynęła intensywna słodycz róż. Wiązała się z nimi wilgoć, natychmiast przywodząca na myśl zroszone, wilgotne kwiaty. Mowa o różach w najintensywniejszych odcieniach różu i czerwieni, ale też jakiś innych (liliach?) - tylko że niemal zupełnie zagubionych w różaności. Po chwili pomyślałam jeszcze o różach poustawianych w wiadrach i wazonach w zacienionej kwiaciarni, w której wilgoć i kwiaty przepełniają powietrze. Rosa i róże kwitnące w ogrodzie były skojarzeniem, które to nasilało się, to trochę oddalało. Przez moment dominowała kwiaciarnia ze względu na pewną duszność, ciężkość - jakby intensywne róże były gdzieś zamknięte, ściśnięte dosłownie. Słodycz miała właśnie ciężkawo-poważny wydźwięk, więc mimo ogromu wody, nie był to zbyt zwiewnie-lekki zapach. Jego rześkość zabawiała się z nieco dusznym, ale w takim uzależniającym, sensie aspektem.
Z czasem, w oddali przemykało mi raz po raz coś niemal dymnego, co jednak zmieniło się w wilgotną poranną mgłę i mżawkę. Z niej wyłonił się różany ogród - ogólnie i końcowo wilgotny od deszczu i mgły ogród wygrał z kwiaciarnią. Jego występ trwał znacznie dłużej niż kwiaciarni, choć w zasadzie oba wątki przeplatały się ze sobą.
Suchy wosk pachniał średnio mocno, lecz w kominku Siekierowo. Przez duże "S". Rozchodził się błyskawicznie i mało, że nie tylko w pokoju z kominkiem - czuć go wyraźnie w całym mieszkaniu! Utrzymywał się długo.
Suchy wosk pachniał po prostu ładnie różano, jednak w kominku pokazał, że nie jest byle zapachem róż. To wilgotna kwiaciarnia pełna najintensywniejszych kwiatów oraz ogród różany pełen wilgotnych od deszczu, wyłaniających się z mgły - coś pięknego. A ta intensywność - wow! Producent ma wyjątkowo adekwatną nazwę - zapach był bombowy!
10/10