Przytulny grób
Ależ mi oczy zabłysły na tytuł i etykietkę tego wosku! Bynajmniej nie przez skojarzenie z serialem Sześć Stóp Pod Ziemią, który ciągle - od lat - mam w "do obejrzenia". Po prostu wizja mrocznego grobu, cmentarnej ziemi... Wydała mi się niesamowicie kusząca. Jakkolwiek to brzmi. Gdy jednak przeczytałam opis producenta, utwierdziłam się, że z ochotą odpalę świecę, która to wszystko rozniesie mi po pokoju. Taak, przytulny, wygodny grób... Ekhem. To, że mam specyficzny gust i trochę ze mnie dziwak, wiem nie od dziś. A co do świecy miałam dobre przeczucia, bo z poprzednich edycji limitowanych na Halloween od Kringle wiem, że warto na nie wydać. Kringle Candle 7 Days nadal nie przestaje mnie zachwycać, gdy ją zapalam.
Kringle Candle Six Feet Under - Damn, It's Dark Down Here to świeca o zapachu ziemi, drewna, paczuli i piżma, u mnie jako świeca w słoju 623 g, z dwoma knotami; zapach limitowany na Halloween 2024.
Opis producenta
Ten ekskluzywny zapach z limitowanej edycji przeniesie Cię na nawiedzony cmentarz z wybiciem północy, gdzie ziemiste i zielone nuty przeplatają się z aromatem świeżo obróconego brudu i postarzanego drewna. Gdy świeca się pali, wydziela złożony i mrożący krew w żyłach zapach, który przywołuje na myśl tajemniczą głębię nocy. Zapach otwiera się bogatą, ziemistą podstawą, przypominającą wilgotną ziemię i stare drewno, tworząc uziemiającą atmosferę, która wyznacza scenę dla zjawisk nadprzyrodzonych. Nuty paczuli wyłaniają się z głębin, dodając egzotycznej, aromatycznej złożoności, podczas gdy subtelne piżmo wypełnia powietrze zniewalająco ciepłym uściskiem. Razem te elementy tworzą wielowymiarowe doświadczenie, oddając esencję cichej, enigmatycznej atmosfery cmentarza.
Recenzja
Świeca na sucho uderzyła zapachem ziemi. Czarnej, chłodnej i brudnej ziemi. Z tyłu głowy przemknęła mi myśl o wykopkach i wykopywanych z ziemi bulwach... jednak jako że do ziemi dołączył leniwy akcent więdnących kwiatów nie pierwszej świeżości, myślami przeniosłam się na cmentarz, gdzie kopie się komuś mogiłę, a z innych grobów dolatuje słodkawych kwiatów i wygasających zniczy. To namiastka ciepła, gasnąca od tych ostatnich, ale też wilgotne, zbutwiałe, gnijące drewno. Ono właśnie nabierało odwagi z czasem i dopiero tworzyło z zimną ziemią intensywny duet.
Palona świeca przywitała się zapachem mokrych, zwiędłych kwiatów. Pomyślałam o białych różach i jakiś innych jasnych, przybrudzonych kwiatach cmentarnych. Takich, które leżą na grobach lub zwisają smętnie z wazonów na nich już jakiś czas. Po kwiatach, po paru chwilach nadeszła ziemia. Najpierw ostrożnie, wydając się nienachalną, acz niewątpliwie cmentarną.
Pomyślałam o czarnej, wilgotnej ziemi i o świeżo wykopanym dole na cmentarzu. Musiał zostać wykopany jakiś czas po Święcie Zmarłych, kiedy to już większość kwiatów powiędła, a znicze wygasły. Ziemi zbierało się coraz więcej i więcej. Ziemi porządnie przekopanej i... nagle znów naszła mnie wizja wykopków, podczas których z ziemi wyłaniają się brudne, ziemiste bulwy. Ziemniak prosto z ziemi zaznaczył swoją obecność, po czym trochę się wycofał, tonąć w kolejnych warstwach wilgotnej ziemi i... ziemi nieco gnilnej? Ziemi z wmieszanym w nią starym zbutwiałym drewnem? Zbutwiałe drewno po chwili odważyło się i choć to ta świeżo przekopana, wilgotna i chłodna ziemia dominowała, całkiem ładnie się zaprezentowało. Podobnie jak i słodkawo-gnilne kwiaty, których troszeczkę z czasem wróciło. W wątku drewna i kwiatów zatliło się leciutkie ciepło. Może nawiązujące nieśmiało do znicza, który właśnie się wypalił?
Świeca zarówno na sucho, jak i palona, pachniała bardzo mocno. Zapach rozchodził się niemal błyskawicznie i zaraz był już wyraźnie wyczuwalny w całym pokoju ze świecą. Rozbrzmiał w pełni, odważnie. Po zagaszeniu świecy jeszcze jakiś czas pobrzmiewał. Powiedziałabym, że optymalnie: nie za krótko, ale i nie wgryzał się w pomieszczenie.
Moc i rozchodzenie się robią świetne wrażenie, a kompozycja w dużej mierze zachwycająca, acz z małym "ale". Obeszłabym się bez tej nuty ziemniaków w ziemi. To mały minus, trochę przeszkadzający w mieszaninie mokrej, zimnej ziemi, ziemi świeżo przekopanej, ziemi cmentarnej, zwiędłych kwiatów i zbutwiałego drewna, z echem wypalonego znicza. Niesamowity, mroczny, ciężkawy klimat, w którym chce się zatonąć zupełnie i zapomnieć o codzienności.
9/10


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz