Urok mroku
Gdy tylko zobaczyłam etykietę tego wosku, wiedziałam, że muszę go mieć. Mało tego! Byłam pewna, że zapach będzie cudowny. Nawiedziło mnie takie przeczucie. Bo w zasadzie, gdy zamawiałam ten i jeszcze parę wosków, z marką nie miałam za wiele do czynienia.
Classic Candle Darkness to zapach drewna, paczuli, geranium i kadzidła od Classic Candle Company; u mnie jako wosk (w opakowaniu 60g, czyli 6 kostek po 10g).
Opis producenta
Tajemniczy... drewno cedrowe i sandałowe, paczula, geranium, mirra idealnie współgrają z wyciszającymi nutami dębu, miękkim piżmem...
Suchy wosk pachniał mchem i ziołami, a ja poczułam się, jakbym szła późnym jesiennym wieczorem lub nawet nocą przez park, być może nieco skryty we mgle. Czułam drzewa, drewno, z wpisaną w nie wilgocią i chłodem. W tle przewinęła się wilgotna, chłodna ziemia. Było w tym coś wręcz pikantnawego i drzewnie-cierpkiego. Pomyślałam o grubych pniach wielkich drzew i masywnych korzeniach, wyłaniających się częściowo z ziemi. W oddali przewinęły się zaś ciężkawe, zawilgocone kwiaty.
Z kominka bardzo szybko jako pierwsze rozbrzmiały męskie perfumy o kwiatowo-poważnym, kwaskawo-goryczkowatym charakterze. Pomyślałam o ciężkich, jakby osnutych dymem różach, do których szybko podkradło się kadzidło. Zarówno jako dym, jak i goryczkowate, suche żywice. Zapewniły szlachetną, nie za wysoką, ale znaczącą słodycz. Dołączyło drewno. Wyobraziłam sobie szare, stare drewno ze specyficzną cierpkością oraz drewniane meble - może w kościele, bo przesiąknięte kadzidlanym dymem? - które zaraz urozmaiciło cieplejsze, orientalne drewno sandałowe. Nakręcało się nawzajem z kadzidłem.
Z czasem z męskich perfum wymknęło się sporo ziół. Wydały mi się cierpkawo-świeże z... łagodnie zaznaczonym echem lasu? Ziemistością? W tym momencie już tylko pojedyncze kwiaty osiadły w ziołach. Ich słodycz nabrała wręcz pewnej... pikanterii podkreślonej ziemią? Ta zaś zaprosiła jeszcze żywsze drzewa, być może jakieś powykręcane, nagie konary osnute mgłą. Kwiaty zdawały się chwilami ukrywać, a to znów wyłaniać. Wtedy też raz po raz przemknęła mi wśród nich lekka cytrusowość. Dym przemieszał się z wilgotną mgłą, zasnuwając ziołowo-kwiatowy, mroczny las mieszany.
Suchy wosk pachniał średnio mocno, a w kominku bardzo mocno, wręcz siekierowo. Rozchodził się błyskawicznie i równomiernie, a do tego był świetnie wyczuwalny nie tylko w pomieszczeniu z kominkiem. Utrzymywał się bardzo długo - pobrzmiewał jeszcze następnego dnia.
Rewelacyjny, nieoczywisty splot. Kwiaty, kadzidła wpisujące się w męskie perfumy oraz mnóstwo drewna, a z czasem las mieszany pełen ziół okazały się rewelacyjnym zestawieniem, a odrobina ziemi, dymu i mgły, przemykający kwasek stanowiły świetne zwieńczenie tego. Mroczny cmentarz we mgle, gdzieś w środku lasu z etykietki mógłby tak pachnieć!
10/10